Wishlista w tonacji rosegold

Dziś krótko i na temat: o kilku rzeczach, które w ostatnim czasie wpadły mi w oko, a skoro uporczywie z pola widzenia zniknąć nie chcą - wylądowały na potencjalnej liście zakupów. Tak się złożyło, że niemal wszystkie produkty łączy w jakiś sposób kolor różowego złota, a zatem... do rzeczy :).



1. Iphone 7

Okej, więc to nie jest akurat pilna potrzeba, która spędza mi sen z powiek, bo aktualnie używam 6s i absolutnie ten telefon kocham, jednak w najbliższym czasie będę mieć możliwość zmiany na 7 i zastanawiam się, czy warto: jeśli któraś z Was używa już siódemki, będę wdzięczna za wskazanie plusów, lub minusów - jak sprawdza się Wam np. brak gniazda słuchawkowego, czy aparat jest wyraźnie lepszy - i tego typu kwiatki :)

2. Kabel do ładowania H&M

Chyba nigdy nie spodziewałabym się, że na mojej liście zakupów poza tą codzienną znaleźć się może kabel, ale ten z H&M przede wszystkim wydaje się rozwiązywać problem mega delikatnych, stale uszkadzających się ładowarek do iphone'a. Jeśli ich używacie, pewnie wiecie o czym mówię - wystarczy kilka miesięcy, by zaczęły się przecierać i przerywać, a tutaj mamy taki kabel - sznurówkę, która powinna być z założenia bardziej trwała. Zastanawiam się tylko, czy będzie hulać, bo od jakiegoś czasu nieautoryzowane akcesoria są przez iphone odrzucane. Najpewniej ta rzecz wyląduje u mnie niebawem, dam więc znać. Kabel znajdziecie TUTAJ KLIK w cenie 24,90zł - co też jest znacznie tańsze, niż klasyczne, oryginalne ładowarki lub nawet zamienniki typu Belkin czy iLuv.

3. Złote kolczyki - nausznice Apart

Od dłuższego czasu szukam delikatnych, codziennych kolczyków, które pasowałyby mi uniwersalnie do wszystkiego. Uwielbiam roślinne, subtelne motywy i model z Apartu przykuł moją uwagę na wystawie. Cena jest w porządku, na uchu też wyglądają bardzo ładnie, jednak nie jestem przekonana do formy nausznicy - podświadomie boję się, że je zgubię. Co ciekawe, każdą sztukę kupujemy osobno. Kolczyki z bliska oraz na uchu możecie zobaczyć TUTAJ KLIK - koniecznie doradźcie mi, czy z tymi nausznicami jest wszystko ok :).

4. Pastelowe poduszki - H&M Home

Chociaż ledwo zdążyłam schować do szafy świąteczne dekoracje i czerwone poduszki, rozglądam się już za czymś na wiosnę. W nowej kolekcji H&M Home podobają mi się zarówno pastelowe, proste wzory, jak i intensywne indygo czy zieleń. Mam przeczucie, że w tym roku wiosną będzie rządzić trochę eklektyczny, rustykalny styl, a połączenia barw mogą nie być takie oczywiste. Sama jestem trochę znudzona wszechobecnymi pastelami i myślę, że też postawię na jakiś mocniejszy akcent - na przykład wspomniane indygo. Same poszewki i poduszki z H&M Home polecam, bo są bardzo ładne i porządnie wykonane.

5. Zoeva Cocoa Bend

Nad którąś z palet Zoeva dumam już dłuższy czas, ale powstrzymuje mnie zdrowy rozsądek i już obecnie panujący nadmiar produktów do oczu. Ilekroć trafię jednak na tutorial z użyciem Cocoa Blend lub Caramel Melange, uczucie powraca i zapewne przy okazji którychś gruntownych porządków pozbędę się zalegających staroci, robiąc miejsce dla Zoevy. 

6. Buty w kolorze rose gold, H&M

No dobra - czy te buty trzeba tłumaczyć? Po pierwsze, właśnie w takich butach biegam praktycznie od wiosny do jesieni, a po drugie - są naprawdę piękne. Na szczęście do kilku sezonów nie brakuje ładnych butów sportowych, które wyglądają dobrze w parze z dresami, ale też z marynarką czy sukienką. Właśnie takie są buty w wiosennej kolekcji H&M - trochę biżuteryjne, delikatne. No i cena, czyli jakaś 1/3 ceny np. New Balance. Póki co na celowniku mam właśnie te, myślę też o ponadczasowych Reebok Classic. Sprawdźcie też złote/oliwkowe na stronie H&M, jedne i drugie są super! TUTAJ KLIK

7. Lokówka automatyczna Philips 

Pojawienie się automatycznych lokówek wydaje się być wybawieniem dla osób takich jak ja - które korzystanie z czegoś poza suszarką do włosów po prostu przerasta. Są wygodne - włosy same się kręcą, szybkie i poręczne. Od kilku lat używam podobnie funkcjonującej nakładki na suszarkę właśnie, która okręca włosy poprzez cyrkulacyjny strumień powietrza, i robi to na nich całkiem przyzwoite fale. Dodatkowo, sprzęty Philips cieszą oko, a te suszarki z racji swojego kształtu są lekkie i łatwe w użyciu. Może zwłaszcza rano zainspirowałoby mnie do tego, żeby w końcu zacząć układać włosy, zamiast poddawać się i związywać je na czubku głowy? Zakup do przemyślenia, bo cena to około 600zł.

To by było na tyle, jeśli chodzi o zakupowe plany i pomysły - dajcie znać, czy coś się Wam spodobało, czy coś możecie mi polecić lub odradzić. A jak Wasze listy zakupów - wpadło na nie ostatnio coś ciekawego?

Etykiety: , , , , ,