Semilac nude - delikatny manicure bez nudy

Gdybym miała wskazać jeden, jedyny odcień lakieru jakim mogłabym malować paznokcie, zapewne wybrałabym któryś z ukochanych, mlecznych nudziaków. Uwielbiam to wrażenie schludnych, uporządkowanych paznokci, a jasny, pastelowy beż wygląda dobrze po prostu zawsze - na krótkich, długich, migdałowych czy kwadratowych paznokciach. Na szczęście jednak wybierać nie muszę, ale i tak regularnie, po większych czy mniejszych szaleństwach kolorystycznych sięgam po niezawodne beże, kremy i śmietanki, dlatego dziś - propozycja eleganckiego manicure z małym, jeszcze karnawałowym twistem.

Semilac nude
Pamiętam czasy, gdy mając jakieś 11-12 lat, moje paznokcie przypominały obraz nędzy i rozpaczy- obgryzione, pozbawione kształtu - takie, które najchętniej chowa się po prostu do kieszeni. Napatrzyłam się wtedy na nieskazitelny (i najmodniejszy) wówczas manicure mojej nauczycielki angielskiego - nosiła zawsze idealnie zrobiony, mleczny french. Cotygodniowa ekspozycja na jej smukłe, zadbane paznokcie poskutkowała tym, że w kilka lat w końcu i ja doprowadziłam do ładu i porządku własne, pozostając od wtedy pod wpływem kryjących, delikatnych odcieni nude. Do dziś też jestem zdania, że niezbyt długie, za to odpowiednio zadbane paznokcie, koniecznie w parze z nawilżonymi i ujarzmionymi skórkami to klasyka paznokciowej elegancji, która sprawdza się zawsze.

Dzisiejszy manicure to właśnie wariacja na temat ponadczasowych nudziaków, ale ze szczyptą pieprzu w postaci odrobiny skrzącego się różowym złotem Midnight Samba. 

Występują kolejno:



Semilac Frappe, Semilac Creamy Cookie, Semilac Midnight Samba
Trzy kolory Semilac: Midnight samba, Frappe, Creamy Cookie
Chociaż jasne, kremowe lakiery uwielbiam na paznokci w wersji solo, tzn. w najbardziej klasycznym wydaniu pełnego manicure w jednym kolorze, to o ile są one odpowiednio skomponowane - w mieszanym towarzystwie potrafią znacząco ożywić całość kompozycji. Kluczem doboru odcieni jest trzymanie się jednej tonacji - nie mieszałabym różanych pąsów z kamiennymi, chłodnymi kremami i odwrotnie - wtedy zamiast spójnego efektu, otrzymamy niezbyt estetyczny chaos. 

U podstaw mojego manicure znalazły się jak zwykle - Klasyczna Baza Semilac, Semi Hardi Clear dla delikatnej poprawy kształtu płytki (minimalna wypukłość u nasady) i dodania naturalnie kruchym i cienkim paznokciom twardości, oraz Semilac Top No Wipe - ulubiony, bo bez konieczności przecierania.

HARDI Clear, TOP no wipe, Baza Semilac
Sam manicure to w kwestii wykonania rzecz banalna - każdy paznokieć pokryty jest jednym konkretnym kolorem, zwykle są to 2-3 warstw (pamiętajcie - cieniutkie!).

A tak prezentuje się efekt końcowy:

Manicure Semilac Nude
179 Midnight Samba Semilac
Niekwestionowaną ozdobą całości jest zastosowanie na dwóch palcach - wskazującym i najmniejszym - odcienia 179 Midnight Samba z kolekcji Danceflow. Mimo, że cała ta linia obfituje w intensywne, drobinkowe kolory, tak jak zniewalający Spicy Salsa z TEGO WPISU KLIK, ten mimo wszystko pozostaje stonowany, elegancki i subtelny - w dziennym świetle skromnie połyskuje, dodając całości blasku. 

Semilac Nude Manicure
Niewątpliwą zaletą kompozycji jest fakt, że wszystkie zastosowane odcienie mają neutralny, lekko różowy odcień, odpowiedni dla różnych kolorystycznie typów skóry. Oznacza to, że również posiadaczki bladej, upstrzonej błękitnymi żyłkami jak i skóry oliwkowej, będą w takim manicure wyglądać korzystnie i zdrowo.

Jak Wam się podoba taki (nie)zwykły codzienny manicure? Lubicie takie klimaty?
W mojej kolekcji znajduje się całkiem pokaźne grono jasnych i pastelowych odcieni - co powiecie na przegląd i porównanie kolorystyczne? Dajcie znać i niech pastelowa moc będzie z Wami :)





Etykiety: , , , , , ,